Nie zając

Święto pracy. Chwała ludziom dobrej roboty, 300 procent normy, godziwa płaca za rzetelny trud i tak dalej. A tenisiści to w końcu pracownicy fizyczni. Owszem, można powiedzieć, że za tydzień biegania po korcie dostają setki tysięcy dolarów, ale czasem naprawdę trzeba się nabiegać. W 2004 roku Francuzi Fabrice Santoro i Arnaud Clement biegali 6 godzin i 33 minuty. Pojedynek rozegrany na Roland Garros dokończono nazajutrz po rozegraniu pierwszej piłki, a sam piąty set zakończony wynikiem 16:14 trwał dłużej niż niejeden mecz. My jednak znaleźliśmy dłuższe spotkanie. I nie mamy na myśli ani godzin, ani nawet dni. Raczej miesiące. W maju 1976 roku, do deblowego finału rozgrywanego w Rzymie turnieju Italian Open awansowali Australijczycy John Newcombe i Geoff Masters oraz para amerykańsko-meksykańska Brian Gottfried, Raul Ramirez. Mecz był zacięty: przy stanie 2:2 w setach zrobiło się ciemno. Jednak z powodu innych obowiązków piątego seta nie udało się rozegrać nazajutrz. Najbliższy wolny termin nadarzył się 15 września, czyli 108 dni później. I nie w Rzymie, ale w Houston. Dla porządku – tytuł zdobyli Gottfried i Ramirez dowodząc tytułowej tezy.

Bartosz Klimas

working_class_hero1


Bookmark and Share

Tags:

Skomentuj

Spam Protection by WP-SpamFree


Theme Tweaker by Unreal