Nowi koledzy
Roger Federer opuścił grupę przyjaciół. A raczej grono niespełnionych. Tych, którzy wygrywali wszędzie, tylko nie w Paryżu. John Newcombe, Jimmy Connors, John McEnroe (który jest tu tylko dzięki naszej uprzejmości, bowiem nie ma też na koncie tytułu Australian Open, jednak sam jest sobie winien, bo w latach świetności pojechał tam tylko raz), Boris Becker, Stefan Edberg i Pete Sampras – by wymienić liderów ATP z ostatniego ćwierćwiecza. Nie byle jaka kompania. Niektórzy byli o krok (finały: ‘84 Lendl – McEnroe i ‘89 Chang – Edberg), niektórzy – jak Connors i Becker – poprzestali na kilku półfinałach, Samprasowi udało się dojść do półfinału tylko raz, zaś Newcombe dotarł jedynie do ćwierćfinału. Do dziś Federer był na czele tej gromady sfrustrowanych z trzema przegranymi finałami na koncie. Porzucił ją na rzecz tych, którzy wygrywali we wszystkich turniejach wielkoszlemowych. Przewodzi dwukrotny zdobywca Wielkiego Szlema Rod Laver. Obok inny Wielki Australijczyk Roy Emerson oraz Andre Agassi. Pamiętamy także o dwóch mistrzach z lat 30. - Brytyjczyku Fredzie Perrym i Amerykaninie Donie Budge’u, który w 1938 roku zdobył pierwszego w historii tenisa Wielkiego Szlema. Witamy w lepszym towarzystwie.
Tags: French Open, reklama, Roger Federer, Roland Garros, Wielki Szlem

czerwiec 7th, 2009 at 19:36
plus oczywiście wojciech fibak, który jest kolegą wszystkich. słyszałem, że przed finałem wysłał smsa federerowi, by nie bał się atakować. no i proszę. ten sukces jest więc też jego sukcesem.
czerwiec 9th, 2009 at 09:42
Jak widzę Wojtek F. jest na ustach każdego, zwłaszcza lubującego się w szpileczkach uważnego czytelnika…