Orzeł bez korony

Dziś w Liverpoolu tenisiści Polski i Wielkiej Brytanii staną na tym samym korcie po raz ósmy. Stawką jest Puchar Davisa, ale oczywiście tylko z nazwy, bo jedyne co możemy przywieźć z Wysp, to proporczyk rywali i prawo do pozostania w tej samej grupie rozgrywek w przyszłym roku. Siedem poprzednich spotkań z Anglikami przegraliśmy. Czasem z kretesem, czasem po walce. Najbliżej do zwycięstwa było w 1947 roku. Pierwszy powojenny mecz Polaków i powrót międzynarodowego tenisa do Warszawy. Do ostatniej chwili nie było wiadomo czy w reprezentacji Polski zagra liczący się wówczas w Europie Ignacy Tłoczyński. Jego udział przesądziłby pewnie o wyniku, bo kilka tygodni wcześniej gładko pokonał najlepszego z Anglików Tony’ego Mottrama. Trzeci punkt pewnie zdobylibyśmy dzięki Władysławowi Skoneckiemu. Ponieważ jednak Tłoczyński znajdował się na Wyspach Brytyjskich i był w dalszym ciągu w armii, musiał zapytać generała Władysława Andersa o to, czy jego wyjazd do kraju byłby na miejscu. Otrzymał odpowiedź negatywną, bo na straży Polski Ludowej stała wówczas zupełnie inna armia. Przegraliśmy 2:3 po zaciętym spotkaniu, a Ignacy Tłoczyński nie wrócił już do ojczyzny.

bk

lwp



Bookmark and Share

Tags: , ,

One Response to “Orzeł bez korony”

  1. Nathii Says:

    No to się udało, nie zginie duch w narodzie, choć zawodnik klasyfikowany w siódmej setce. A Murray niech sobie gra z Wyspami Owczymi.

Skomentuj

Spam Protection by WP-SpamFree


Theme Tweaker by Unreal