Szczery orzech do zgryzienia
Andre Agassi podjął ryzyko. Kiedy już wszyscy przestali myśleć o nim jako o źle wychowanym dzieciaku w podartych szortach, a zaczęli widzieć myślącego ojca rodziny i poważnego biznesmena, napisał autobiografię. Jak sam mówi „szczerą do bólu”. Spodziewaliśmy się opowieści o strasznym ojcu, który zmuszał swoje dzieci do gry w tenisa i nigdy nie był z nich zadowolony. O tym też jest. Ale książka zatytułowana „Open” (ukaże się w USA na początku listopada) budzi zainteresowanie z innego powodu. Zawiera metamfetaminową historię sprzed dekady, czyli z trudnego okresu w sportowym i pozasportowym życiu tenisisty. Andre wyznaje, że wciągał wtedy crystal meth, a crystal meth wciągał jego. Kiedy kontrola antydopingowa wykazała obecność narkotyku, zdołał przekonać ATP, że znalazł się w jego organizmie przypadkowo. Książka sprzeda się dobrze. Władze antydopingowe już żądają wyjaśnień, choć sprawa przedawniona. Koleżanki i koledzy z kortu są „zawiedzeni”. Fani Agassiego patrzą wyrozumiałym okiem. Lud amerykańskich wsi i miasteczek nie wie jeszcze, co o tym wszystkim myśleć.
bk

Tags: Andre Agassi, autobiografia, metamfetamina

marzec 22nd, 2010 at 16:17
Zapewne pół-nieprawda, ale nakręci sprzedaż. Za 5 lat powstanie kolejna “prawda”, tym razem pióra kogoś obcego, która ukaże nam w jakim stanie ducha [a może i portfela] był Andre dzisiaj i dlaczego tak napisał teraz. I znowu będzie się kręcić. Bo biografie kręcą się zawsze wokół tego samego scenariusza.