2010
Do 2012 jeszcze trochę czasu, można więc spokojnie spojrzeć w przyszłość z nadzieją, że w roku 2010 czeka nas wiele tenisowych niespodzianek. Na skandalizującą autobiografię Rogera Federera trzeba będzie pewnie jeszcze trochę poczekać, więc na początek życzmy sobie belgijskiego najazdu na Bydgoszcz. Kapitan reprezentacji Polski nie widzi powodu, dla którego Agnieszka lub Urszula miałyby nie pokonać Kim bądź Justine, więc my też jesteśmy dobrej myśli i czekamy na obie. Ucałowania noworoczne.
bk

