Czwórka z przodu
…czyli Polak w gronie pięćdziesięciu najlepszych tenisistów świata. Stwierdzenie, że Kubot dorównał właśnie Fibakowi jest może nieco na wyrost, ale trudno nie wpaść w euforię zwłaszcza, że dzisiejszy tenis męski to jednak trudniejsza konkurencja niż ten sprzed 30 lat. Choć w pewnych sprawach niewiele się zmieniło, o czym przekonuje fragment rozmowy z tenisistą przeprowadzonej przez red. Ciastonia z GW: „Trener przyjeżdżał po mnie o 5.30 rano, jechaliśmy do hali w Lubinie. Jak nie przyjeżdżał, to sam jechałem PKS-em albo rowerem. Ludzie specjalnie przychodzili otworzyć nam halę. Na hali parkiet, trybuny zaraz przy linii bocznej, nie dało się zrobić wybiegu. Zimą było przeraźliwie zimno. Musieliśmy ćwiczyć o 6, bo potem była zajęta. Ludzie patrzyli na nas jak na kosmitów i pukali się w głowę. O 7.45 koniec i do szkoły.” Podsumowaniem niech będzie inne zdanie z powyższej rozmowy: szedłem swoją drogą.
bk


marzec 1st, 2010 at 14:19
[...] w mocnych i słabych stronach polskich tenisistów (w meczu wystąpi za to opromieniony sukcesami Łukasz Kubot, wspierany przez Michała Przysiężnego i parę Mariusz Fyrstenberg, Marcin Matkowski). Jakby tego [...]