Miami nice

Turniej w Miami to historia spełnienia American Dream. Marzycielem był Butch Buchholz, przeciętny tenisista. Jeszcze w latach 60. był częścią „Cyrku Kramera” – grupy tenisowych zawodowców, którzy za cenę rezygnacji z walki o tytuły wielkoszlemowe, grą w tenisa zarabiali na życie. Trudno mu było wyjść z cienia mistrzów tej klasy co Kramer, Frank Sedgman, Pancho Gonzalez czy Pancho Segura. Udało się dopiero po zakończeniu kariery. Buchholz działał w Radzie Dyrektorów ATP, kiedy spotkał jednego z szefów Liptona. Producenci herbaty podchwycili pomysł organizacji turnieju, dali 1,8 mln dolarów (na początku lat 80. kwota niebagatelna, nawet w tenisie). Pierwszy punkt nowego turnieju rozegrano 4 lutego 1985 roku. W stawce znalazł się Wojciech Fibak – w II rundzie przegrał 2:6, 0:6 z 19-letnim Szwedem Stefanem Edbergiem. Za to w finale gry mieszanej para Carling Basset/Fibak pokonała Martinę Navratilovą i Heinza Guentharda. Kolejny sukces – albo sukcesik – przyszedł w roku 1997 kiedy Magdalena Grzybowska przebrnęła trzy rundy eliminacji, następnie wygrała dwa spotkania w turnieju głównym, by przegrać z Lindsay Davenport. Rok później pokonała Jennifer Capriati i odpadła po porażce z Janą Novotną. Kolejne powody do radości nadeszły w 2007 r., kiedy w III rundzie Agnieszka Radwańska wyeliminowała Martinę Hingis. Euforii  nie zmąciła nawet późniejsza porażka z doświadczoną Włoszką Tathianą Garbin. Przed rokiem było już gorzej. Po wolnej w I rundzie Polka przegrała z 15-letnią Michelle Larcher de Brito. Ale to oznacza, że w tym roku może tylko zyskać.

Bartosz Klimas

miaminice1


Bookmark and Share

Tags: , , , ,

Skomentuj

Spam Protection by WP-SpamFree


Theme Tweaker by Unreal